Nieco zdjęć, które mówią same za siebie...

Gdzieś tak na jesień ubiegłego roku, gdy już z grubsza uporaliśmy się z chaosem, panującym w ogródku, jedna z odwiedzających nas osób rozejrzała się i zapytała: "A dlaczego wy nic w tym ogródku nie robicie?" Marzence ręce opadły. Niech to będzie motto poniższej galerii zdjęć.
Zdjęcia są nieco tendencyjne - pokazują tylko mnie przy pracy. Marzenka też ciężko pracowała, ale znajdowała jeszcze czas, by sięgnąć po aparat. Mnie w gorączce pracy nie przychodziło to do głowy!

Pierwszym zadaniem, które przed nami stanęło w ogródku, było przetrzebienie gąszcza krzaków. Nie miałem zamiaru karczować starych krzewów a jedynie zapanować nad ich dzikim rozrostem, uniemożliwającym normalne poruszanie się po działce. Podcięcie jaśminu, bzów czy bukszpanu było nieumiejętne i rośliny mocno to odczuły ale na szczęście wszystkie jakoś przeżyły. Drugim, kto wie, czy nie ważniejszym zadaniem było usunięcie wieloletnich chwastów, samosiejek powrstanych w ogrodzenie i oplatających ogród niby dżungla. W ruch poszły kosy, piły, sekatory. Uratowałem w ten sposób, duszone przez lata krzewy porzeczek, które w tym roku pięknie się wywdzięczyły obfitym plonem.

W dalszym etapie czekały nas prawdziwe, mało orgodnicze a bardziej wyburzeniowe wyzwania. Trzeba było usunąć stare, pordzewiałe przegrody, zadaszenia i inne tajemnicze konstrukcje, kryjące składowiska przeróżnych rupieci. Złom starannie segregowałm na oddzielną stertę, oczekując iż łatwo znajdą się chętni by go zabrać z pocałowaniem ręki... Nie do końca się to sprawdziło. No, ale starałem się być jak najbardziej ekologiczny...

Inne, niemożliwe do posortowania śmieci, zapełniały szklarnię w oczekiwaniu na wywózkę...
Najprostszym do rozwiązania, choć wymagającym ode mnie dużo pracy, problemem były masy spróchniałych desek i różnych patyków. Zorganizowałwm piłę tarczową i ryzykując obcięcie palców, przerobyłem całe, nadające się do tego, drewno, na opał do grilla lub kominka.

Wywózka śmieci, gratów i gruzu trwa od roku i zdaje się nie mieć końca. Ale już powoli pojawia się światełko w tunelu...

Powrót