Z Bonarówki na Czarny Dział, którego grzbietem do końca, drogą na Brzeżankę i zjazd do Bonarówki

W okolicach Rzeszowa, przynajmniej tych południowych, pagórkowatych, bardzo lubię przejeżdżać grzbietami ciągnących się tu pasm. Czarny Dział to była jedna z tych wypraw, gdzie dla oszczędności czasu wywozi się rower samochodem w ciekawe okolice, zostawia samochód, robi na rowerze intensywną pętlę i wraca usatysfakcjonowany. Wyróżniła się tym, że oprócz samochodu zostawiłem żonę, żeby sobie  wypoczywała i czekała.

W niedzielę wstaliśmy o 4 rano i jeszcze przed 5 do Bonarówki - na rower. Marzenka zostaje odpoczywać przy starej lipie i kapliczce na drodze do Brzeżanki a ja w drogę na Czarny Dział, na Małą Kiczerę.

Zrazu łatwo - w górę łąką i lasem drogą zwózki drewna. Ale od miejsca, gdzie droga obrała niepożądany kierunek trzeba było się przedzierać do szczytu pasma i wzdłuż niego przez wysoki kolczasty gąszcz, który skutecznie obdrapał mi nogi. Dalej można się było przez pewien czas poruszać grzbietem czarnego działu drogą nim biegnącą. Przeciąłem zielony szlak, znany sprzed 10 lat potem czarny, tajemniczy. Na wybitniejsze szczyty, jak Kiczera Duża i sam grzbiet trzeba było się wspinać na olaboga bo droga biegła poniżej. Z drugiej strony strome urwiska, tu i ówdzie skalne wychodnie i stare buki. Tylko czasem prześwituje widok Suchej Góry. Pasmo staje się mniej wyraźne i trzeba dużo kombinować by się utrzymać ogólnego kierunku jego biegu i przypadkowo nie "spaść" do Krasnej albo Bonarówki. Parę naprawdę ciężkich przepraw przez zarośla i stromizny. Aż docieram do paru widokowych łąk - polan. Znów las, potem domy i oto zjeżdżam w Żyznowie tuż przy skrzyżowaniu. Cel osiągnięty - oba pasma - Suchej Góry i Czarnego Działu przejechane prawie od końca do końca. Zajęło to trochę: wyprawy w kwietniu i październiku 2001 i obecna. Dalej asfaltem aż pod Strzyżów. Robi się coraz cieplej, jest ciągle bezchmurny ranek. Skręcam w lewo w górę na Brzeżankę i Podlas, asfaltem potem szutrem pocę się pod górę ale to i tak luz- blues po Czarnym Dziale. Pod szczytem Brzeżanki pole biwakowe z niską prymitywną wieżą widokową, z której niewiele widać. Jadę dalej szutrówką i skręcam w prawo - prosto na drogę do Bonarówki. Na wąskim siodle między pasmami Brzeżanki i Czarnego Działu parę domów dalej czeka Marzenka przy samochodzie. Wracamy przez Brzeżankę, Strzyżów i tunel pod górą Żarnowskią. Ogólnie było super, super.

Powrót
Back